Pewnego razu podszedł do swojego Przewodnika Duchowego
człowiek i zapytał go:
- Nie tak dawno czytałem myśli pewnego mędrca który
twierdził, że każdy z nas jest coś winien drugiemu. Powiedz mi Nauczycielu, jak
to jest możliwe? Jak można być coś dłużnym drugiemu, kiedy go się nawet nie zna.
Nawet trudno to odnieść do sąsiadów, których rzadko się spotyka.
Mistrz nie zastanawiając się długo powiedział:
- Wyobraź sobie, że ludzie są pewnym zespołem, taką wielką orkiestrą.
Wszyscy muzycy powinni wykonywać tą samą muzykę. Każdy z
nich gra na swoim instrumencie, a orkiestra prowadzona jest przez dyrygenta. On,
jest tam ważny. Zna kolejność wykonywania, słyszy nawet każdego z osobna. Kiedy
muzyk posłusznie wykonuje jego wskazówki, muzyka płynie wówczas harmonijnie wywołując radość i
entuzjazm.
Ale, jeżeli jeden z muzyków zacznie fałszować, to cała
muzyka i orkiestra ucierpią tylko na wskutek jednej fałszywej nuty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz