Wśród gorących
piasków martwej pustyni rosło samotne Drzewo. Piasek kłujący omiatał zewsząd
Drzewo, a słońce niemiłosiernie paliło korę. A ono na przekór przeciwnościom
losu rosło.
Nad pustynią
przelatywał Myszołów. Zobaczywszy drzewo , usiadł na jego gałęzi. Rozejrzał się
wokół siebie i rzekł do drzewa:
- Dziwne z ciebie
drzewo. Dlaczego tu rośniesz wśród martwych, gorących piasków? Komu jesteś potrzebne?
-Tobie -
odpowiedziało Drzewo.
- Dla mnie? - zdziwił
się Myszołów. – Nie potrzebuję ciebie.
- Ale gdyby nie ja,
mówiło Drzewo, musiałbyś siedzieć na
gorącym piasku, a nie na mojej gałęzi. Gdyby nie ja, ktoś zauważyłby ciebie
siedzącego na gorącym piasku i stałbyś się łatwą zdobyczą. Również mogę powiedzieć to samo o tobie, że nie jesteś mi
potrzebny, kiedy siedzisz na moich gałęziach.
Myszołów pomyślał chwilę i
przyznał rację dla Drzewa. Przecież gdyby nie Drzewo, czułbym się samotny na tej ogromnej pustyni i w dodatku stałby się łatwym celem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz